.

Warsztaty poetyckie z Karolem Maliszewskim

W czwartkowy wieczór (21 marca 2019) czytelnicy Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Marii Dąbrowskiej w Choszcznie, w tym rodzimi poeci i pisarze,  spotkali się z krytykiem literackim, prozaikiem i poetą KAROLEM MALISZEWSKIM. Autor kilku zbiorów wierszy, książek prozatorskich i krytycznoliterackich oraz współautor podręcznika „Jak zostać pisarzem”, a zarazem wykładowca na Uniwersytecie Wrocławskim, opowiedział zebranym nie tylko o sobie i swojej twórczości. Mówił także o kulisach organizacji Festiwalu „Góry Literatury”, który wraz z pisarką Olgą Tokarczuk prowadzi od  2015 r. w Nowej Rudzie.

Zapytany o początki swojej pisarskiej drogi odpowiedział, że po prostu miał szczęście. – W pewnym momencie młody chłopak zwraca uwagę  na stojące w bibliotece piękne, zapraszające do swych wnętrz historie, światy, czy języki. Połyka bakcyla. A do tego ma profesora, który wybacza błędy ortograficzne oraz nieci zapał i talent pisarski. Zamiast deprymować czy krytykować ten świat, otwiera go. I tak się zaczęło. Najpierw spotyka na swej drodze ludzi o podobnych zainteresowaniach, potem wysyła wiersze na konkursy, by wreszcie  jako licealista śmielej publikować tu i ówdzie, coraz głębiej wchodząc w ten świat – wspomina K. Maliszewski. Dodaje, że w tamtym momencie wydawało się, że  już nic nie mogło go z tej drogi odwieźć. I tak było. –  Po drodze rodziły się dzieci, był szokujący wyjazd do dużego miasta z głębokiej prowincji, studia, jedne, drugie, różne podejmowane  prace, małżeństwo itd. Za każdym razem tylko utwierdzałem się w tym co robię. I pomimo, że robiłem to gdzieś w przelocie, w jakimś prześwicie, pomiędzy jedną czynnością a drugą, czy też między rozmaitymi pracami – to tak pozostało do dnia dzisiejszego. Tamten szesnastolatek, i ten prawie sześćdziesięcioletni człowiek, stojący przed Państwem to ciągle ta sama osoba, tylko z ogromnym bagażem doświadczeń – powiedział poeta. Dodał także, że nigdy nie sądził , że będzie pracować na uniwersytecie, czy też publikować w czasopismach.  – Dla mnie to taka życiowa przygoda. A książki, które tu widzicie to jej fragmenty – podkreślił K. Maliszewski. Zachęcając zebranych do pisania nadmienił, że aby zostać pisarzem trzeba rozsmakowywać się życiem. – Być z ludźmi, pracować w różnych miejscach, słuchać, podpatrywać – oto najlepszy uniwersytet i najprawdziwsza szkoła dla pisarza – podsumował.

Podczas spotkania znalazł się także czas na warsztaty poetyckie. Ich uczestnicy dowiedzieli się, że najważniejsza w tworzeniu jest precyzja oraz coś, czym należy zaskoczyć i przykuć uwagę czytelnika. Krytyk literacki zaznaczył również, że do perfekcji i własnego stylu dochodzi się latami. Podpowiedział jeszcze, w jaki sposób używać wulgaryzmów, czy powtórzeń w swojej twórczości. – Język polski w całości jest bazą i materiałem dla pisarza. Malarzowi nie zakazuje się używania określonych barw, a  rzeźbiarzowi form, dlaczego więc w imię kultu tak zwanego „pięknego słowa”, wykluczać pewną część zasobów słownikowych polszczyzny? – zaznaczył K. Maliszewski. Podkreślił, że sam używa wszystkich polskich wyrazów, bowiem czasami tylko takie słowa potrafią oddać całą emocjonalność danej sytuacji. Najważniejsze, jak mówi autor, by z tym nie przesadzić.

Na zakończenie spotkania uczestnicy wysłuchali poezji naszego Gościa. – Czytanie wierszy przez Karola Maliszewskiego to majstersztyk. Takie naturalne, wręcz immanentne, jest marzeniem wielu deklamatorów i różnej maści teoretyków. Dla mnie było to doświadczenie nowe i bardzo wartościowe –  tymi słowami choszczeński poeta Piotr Figas,  podsumował zorganizowany z okazji Światowego Dnia Poezji wieczór.

Total Page Visits: 1251 - Today Page Visits: 3