.

Kawa na ławę z Różą Wigeland

Kiedy jako ośmioletnia dziewczynka rozkoszowała się deserem w nieistniejącej dzisiaj choszczeńskiej kawiarni Marago, nie sądziła, że w przyszłości spełnią się jej najskrytsze marzenia. Mowa o Róży Wigeland, która dzięki determinacji i wierze we własne możliwości, nie tylko podbija europejski świat gastronomii, ale także napisała książkę, a co najważniejsze – odnalazła swoje miejsce na ziemi. 20 września spotkała się z Czytelnikami Miejskiej Biblioteki Publicznej im. M. Dąbrowskiej w Choszcznie. Udowadniała, że każde marzenie może się spełnić. Nawet wtedy, gdy droga do niego bywa ciężka, ryzykowna, a nawet przerażająca.

Róża Wigeland przez pierwszych 19 lat swego życia mieszkała w Sławęcinie. Ukończyła tam szkołę podstawową, potem już w Choszcznie rozpoczęła naukę w liceum. Dokończyła ją jednak w Tomaszowie Mazowieckim. – A kiedy nadszedł czas podjęcia pierwszej pracy i chęć bycia niezależnym, pomyślałam, że skoro nie stać mnie na to, by codziennie korzystać z bogactwa kawiarnianego świata, to po prostu zacznę tam pracować – wspomina pani Róża. Dodaje, iż pierwszą rozpoczęła w tomaszowskim hotelu, potem przeniosła się do słynnej restauracji „Albatros” w Augustowie, a następnie do Torunia. Dalej była Norwegia, Irlandia i wreszcie Wielka Brytania. Wszędzie gdzie się pojawiła, wzbudzała szacunek i zaufanie, a jej pracowitość procentowała tym, że przeszła przez wszystkie szczeble tego zawodu. I co najważniejsze, w Anglii odnalazła też swoje szczęście. – Kiedyś myślałam, że dostałam od losu życie, które kompletnie do mnie nie pasuje. Zupełnie jakby bocian rzucił mnie nie w tym miejscu, nie w tym domu, kraju, czy mieście – opowiada pani Róża. Podkreśla, że w Wielkiej Brytanii zaczęła budować swoje życie na nowo. Jak mówi, dużo ją to kosztowało, ale było warto.

Kolejnym etapem w życiu było najpierw napisanie, potem wydanie własnej książki. Książki o tytule „Gastronautka” , w której odsłania kulisy zawodu, wyłuszczając wszystkie jego blaski i cienie. Jak mówi  autorka, napisała ją dla osób pragnących poznać tę branżę od zaplecza. Dla młodych ludzi, którzy wybierają szkoły gastronomiczne i hotelarskie myśląc, że ich życie będzie wyglądało tak, jak w telewizji. – Nic bardziej mylnego. W tym zawodzie pracuje się wtedy, gdy inni odpoczywają, ni e raz odchodząc od świątecznego stołu – tłumaczy pani Róża. Nadmienia, że książkę kieruje też do tych, którzy pragną założyć własną działalność, a także tych, rozważających podjęcie pracy za granicą. – Mój przykład mówi, że zaczynając od zera, nie mając ani przygotowania, ani studiów, nie znając dobrze języka, można w ciągu pięciu, sześciu lat zostać menadżerem restauracji, czy hotelu. To naprawdę da się zrobić, bo tam wszystkiego zostaniesz nauczony. A jeśli ktokolwiek ma jakiekolwiek wątpliwości, to mam nadzieję, że po przeczytaniu mojej książki, pozbędzie się ich i spróbuje nowego życia, za granicą – podsumowała Róża Wigeland.

Katarzyna Jezierska

Total Page Visits: 456 - Today Page Visits: 3